Ręcznie tkane, biały len. Splot diamentowy. Dwa dłuższe ręczniki do rąk i dwie serwetki (jest więcej ale światło sobie poszło więc jak będzie lepsze to sfocimy i pokaże).
Strony
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą drobiazgi średniowieczne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą drobiazgi średniowieczne. Pokaż wszystkie posty
2018/06/25
2015/08/18
Brązowe koniki
Uszyłam wreszcie koniki wedle dosyć dziwnego projektu. Zaczął się od tego że znalazłam tą stronę o wikińskich drewnianych zabawkach. Konik z Trondheim bardzo mi się spodobał. Doszłam do wniosku że będzie dobrym wzorem na zabawkę, ale uznałam że trzeba lekko poeksperymentować z szczegółami. Jak widać na załączonym obrazku wykonałam trzy trochę różne wersje. I teraz pozostaje mi tylko skroić czwartą która będzie już w pełni śliczna.
Szyte z sukna wełnianego naturalnie bawionego (orzech) wypchane sztucznym puchem, wykończenia muliną bawełnianą.
ps uważam że pyszczki mają słodkie
Szyte z sukna wełnianego naturalnie bawionego (orzech) wypchane sztucznym puchem, wykończenia muliną bawełnianą.
ps uważam że pyszczki mają słodkie
2015/07/22
Nowe ręczniczki
Dokupiłam sobie 200 nicielnic, tak wiec ręczniczki zaczynają mieć przyzwoitą szerokość, całe 39 cm mi wyszło. Z krosien zeszło ich pięć. Trzy klasyczne tkane w diament, te powędrowały jako drobne upominki dla zwycięzców Turnieju miecza długiego na tegorocznym Grunwaldzie. Dwa pozostałe utkałam dla nas, jeden jest w piękną jodełkę, drugi ma dosyć dziwny splot który sama wymyśliłam. Ten w jodełkę ma długość 86 cm i wygląda tak
oddałam go mojemu chłopu. Drugi mój ma długość 83 cm i wygada tak
Myślę że wzór którym utkałam mój, lepiej będzie wyglądał utkany przy użyciu osnowy w jednym i wątku w drugim kolorze, ładniej będzie wtedy widać oczka które się robią w ty konkretnym splocie.
ps i jeszcze na koniec przetestował tuż przed Grunwaldem farbowanie marzanną całkowicie na zimno. Efekt ładny, a dodatkowo nie trzeba pilnować garnka i temperatury. Myślę że użyje tego sposobu barwienia jeszcze wiele razy.
oddałam go mojemu chłopu. Drugi mój ma długość 83 cm i wygada tak
Myślę że wzór którym utkałam mój, lepiej będzie wyglądał utkany przy użyciu osnowy w jednym i wątku w drugim kolorze, ładniej będzie wtedy widać oczka które się robią w ty konkretnym splocie.
ps i jeszcze na koniec przetestował tuż przed Grunwaldem farbowanie marzanną całkowicie na zimno. Efekt ładny, a dodatkowo nie trzeba pilnować garnka i temperatury. Myślę że użyje tego sposobu barwienia jeszcze wiele razy.
2015/06/24
Zawieszka
Wycieczka do Malborka zaowocowała zamówieniem. Dosyć luksusowym zaznaczmy.
Uszyte z satyny jedwabnej w kolorze kremowym, usztywnienie z lnu, w pętelce podszewka lniana, specjalnie żeby pasek nie uszkodził jedwabiu. Haft ręczny muliną jedwabną, frędzelki jedwabne.
A tu troszkę zbliżeń
Herb grupy w której jest kolega
A tu osobisty herb kolegi czyli Jasieńczyk.
Nigdy nie podejrzewałam że jedwabiem się tak miło haftuje, chociaż od razu mówię że jest bardzo pracochłonne. Efekt jest wart pracy.
ps polecam zerknięcie na bloga historycznego o tu.
Uszyte z satyny jedwabnej w kolorze kremowym, usztywnienie z lnu, w pętelce podszewka lniana, specjalnie żeby pasek nie uszkodził jedwabiu. Haft ręczny muliną jedwabną, frędzelki jedwabne.
A tu troszkę zbliżeń
Herb grupy w której jest kolega
A tu osobisty herb kolegi czyli Jasieńczyk.
Nigdy nie podejrzewałam że jedwabiem się tak miło haftuje, chociaż od razu mówię że jest bardzo pracochłonne. Efekt jest wart pracy.
ps polecam zerknięcie na bloga historycznego o tu.
2015/06/16
Farbowanie
W zeszłym tygodniu mimochodem ufarbowałam parę kawałków tkaniny, tym razem użyłam swoich pieczołowicie gromadzonych łupin z cebuli i muszę przyznać że kolory wyszły bardzo miłe.
Farbowałam w sumie 5 kawałków cienkiego sukna wełnianego oryginalnie w kolorze kremowym. Zaprawiłam je do farbowania ałunem już w zeszłym roku ale nie były mi wtedy potrzebne wiec odłożyłam je na później. Cztery farbowane są wywarem z łupin cebuli (stosunek suchego barwnika do suchej wełny mniej więcej 1:2,5), piąty tym samym wywarem z dodatkiem minimalnej ilości jonów żelaza. Wywar gotowałam godzinę po dodaniu wełny 30 minut. Wełna została wysuszona i wyprana w pralce.
Farbowałam w sumie 5 kawałków cienkiego sukna wełnianego oryginalnie w kolorze kremowym. Zaprawiłam je do farbowania ałunem już w zeszłym roku ale nie były mi wtedy potrzebne wiec odłożyłam je na później. Cztery farbowane są wywarem z łupin cebuli (stosunek suchego barwnika do suchej wełny mniej więcej 1:2,5), piąty tym samym wywarem z dodatkiem minimalnej ilości jonów żelaza. Wywar gotowałam godzinę po dodaniu wełny 30 minut. Wełna została wysuszona i wyprana w pralce.
2015/05/31
Szara torba
Wykorzystałam wreszcie lny o których pisałam w tym tekście i zrobiłam torbę.
Szary diament na zewnątrz, białe płótno na podszewkę, szyte ręcznie szarym lnem do wykonywania koronek. Miało być gotowe na Malbork, ale jak to u mnie zwykle bywa uszyłam ją właśnie na Malborku.
Szeroka na 26 cm, wysoka na 28 cm, klapa długości 18 cm.
Szary diament na zewnątrz, białe płótno na podszewkę, szyte ręcznie szarym lnem do wykonywania koronek. Miało być gotowe na Malbork, ale jak to u mnie zwykle bywa uszyłam ją właśnie na Malborku.
Szeroka na 26 cm, wysoka na 28 cm, klapa długości 18 cm.
2015/03/06
Biały len i szary
Ostatnio założyłam na krosna biały len. 170 przędzony na mokro, ładniejszy niż ten szary, ale odrobinkę słabszy. W założeniu miało być 70 cm podszewki do torby, którą będę szyła z szarej tkaniny lnianej (o której nie napisałam, co odkryłam właśnie ze zgrozą.) Następnie do końca (czyli ile fabryka dała) tkanina w splocie diamentowym na ręczniczek. W rezultacie szarpania osnowy urwałam sobie nitki robiące za brzeg wiec ręczniczek ma tylko 34 cm , ale sama końcówkę, po obcięciu nitek brzegowych z drugiej strony została przerobiona splotem płóciennym szarym kolorem wątku. A tak to wygląda
Biały len na podszewkę:
Jak ktoś się dobrze przyjrzy to widać ze osnowa jest nierówno rozłożona w tkaninie, niestety jeśli osnowę się nierówno napnie to tak to wygląda.
Ręczniczek:
Sploty skośne wybaczają nierówno napięta osnowę, co widać na zdjęciu.
I tkanina dwu kolorowa:
Tu znów splot płócienny i niestety nierówno pracująca osnowa.
A teraz zapomniany szary len, przędza też 170 ale przędzona na sucho, jest w niej troszkę paproszków (paździerze, jakieś gałązeczki, kłaczki). Całe 132 cm długości, szerokoś jak przy białej 28-29 cm.
Obie tkaniny tkane na 400 nicielnicach
Biały len na podszewkę:
Jak ktoś się dobrze przyjrzy to widać ze osnowa jest nierówno rozłożona w tkaninie, niestety jeśli osnowę się nierówno napnie to tak to wygląda.
Ręczniczek:
Sploty skośne wybaczają nierówno napięta osnowę, co widać na zdjęciu.
I tkanina dwu kolorowa:
Tu znów splot płócienny i niestety nierówno pracująca osnowa.
A teraz zapomniany szary len, przędza też 170 ale przędzona na sucho, jest w niej troszkę paproszków (paździerze, jakieś gałązeczki, kłaczki). Całe 132 cm długości, szerokoś jak przy białej 28-29 cm.
Obie tkaniny tkane na 400 nicielnicach
2014/08/23
Dalsza część
Kolejny efekt zmiany profilu bloga , czyli ciąg dalszy o rekonstrukcji. Bardziej precyzyjny i dokładny post macie tutaj, a tak ogólnie to chodzi o czapeczki. Są one rekonstrukcją czapki z Herjolfsnes z grobowca nr 83 (nr. muzealny D10610). Wkrój pochodzi z książki "Medieval Garments Reconstructed", genialnej skądinąd. Czapeczki są szyte ręcznie, dolna krawędź wykończona stebnówką. Bardzo dumna jestem z rozłożenia szwów. Piękne idealnie historyczne sztukowania. No i kolorki, naprawdę naturalne barwniki dają piękne kolory.
Czapeczek jest co prawda 6 ale są cztery kolory i je właśnie pokazuje. Czerwień to marzanna, wyjątkowo niemiło pachnące kłącze, dające piękne odcienie czerwieni od wściekłego pomidora do cegły klinkierowej. Poniżej orzech włoski łupiny, w tym wypadku młode wiec kolor niezbyt nasycony, jeśli używałbym łupin z końca sierpnia czy września mogłabym uzyskać nieomal czarny brąz. Następnie szarozielony pochodzący z farbowania liśćmi brzozowymi z dodatkiem żelaza. Najniższy kolor to rdest ptasi z dodatkiem żelaza. Liść brzozy i rdest ptasi bez żelaza dają odcienie żółci. Wszystkie czapeczki są na sprzedaż.
Czapeczek jest co prawda 6 ale są cztery kolory i je właśnie pokazuje. Czerwień to marzanna, wyjątkowo niemiło pachnące kłącze, dające piękne odcienie czerwieni od wściekłego pomidora do cegły klinkierowej. Poniżej orzech włoski łupiny, w tym wypadku młode wiec kolor niezbyt nasycony, jeśli używałbym łupin z końca sierpnia czy września mogłabym uzyskać nieomal czarny brąz. Następnie szarozielony pochodzący z farbowania liśćmi brzozowymi z dodatkiem żelaza. Najniższy kolor to rdest ptasi z dodatkiem żelaza. Liść brzozy i rdest ptasi bez żelaza dają odcienie żółci. Wszystkie czapeczki są na sprzedaż.
2014/07/22
Zakładki
Trzy sztuki, które zostały mi z ośmiu jakie zrobiłam. Jedyne które dostąpiły zaszczytu bycia sfotografowanymi. Nie żeby inne były gorsze, ale jakoś tak rozeszły się po ludziach, zanim przypomniałam sobie o robieniu im zdjęć.
Wszystkie maja około 22cm długości i 7,8 cm szerokości. Dwie pierwsze o te
Oparte są na tzw Księdze Modeli wykonanej przez niejakiego Giovanniego de'Grassi w okolicach roku 1390. Obie ilustracje to ułożone z ludzi i zwierząt inicjały tu konkretnie J I L.
Trzecia natomiast o ta
Oparta jest na ilustracji w manuskrypcie "The Maastricht Hours" konkretnie na marginaliach z tych godzinek.
Wszystkie malowano akwarelami (oryginały malowana temperą na gruncie) na papierze. Dwie pierwsze na gładkim bloku technicznym, ostatnią (i te które się rozeszły) na papierze do malowania z lekką fakturą. Wszystkie zostały zafoliowane na gorącą.
Zakładki z inicjałem są na sprzedaż. Zakładka z kotem jest moja ale swobodnie mogę wykonać jej kopię.
Jeśli ktoś będzie zainteresowany, mogę wykonać zakładkę z innym motywem .
Wszystkie maja około 22cm długości i 7,8 cm szerokości. Dwie pierwsze o te
Oparte są na tzw Księdze Modeli wykonanej przez niejakiego Giovanniego de'Grassi w okolicach roku 1390. Obie ilustracje to ułożone z ludzi i zwierząt inicjały tu konkretnie J I L.
Trzecia natomiast o ta
Oparta jest na ilustracji w manuskrypcie "The Maastricht Hours" konkretnie na marginaliach z tych godzinek.
Wszystkie malowano akwarelami (oryginały malowana temperą na gruncie) na papierze. Dwie pierwsze na gładkim bloku technicznym, ostatnią (i te które się rozeszły) na papierze do malowania z lekką fakturą. Wszystkie zostały zafoliowane na gorącą.
Zakładki z inicjałem są na sprzedaż. Zakładka z kotem jest moja ale swobodnie mogę wykonać jej kopię.
Jeśli ktoś będzie zainteresowany, mogę wykonać zakładkę z innym motywem .
Subskrybuj:
Posty (Atom)