Strony

2012/09/07

Kocia poduszka


Nie mam za bardzo czasu kombinować z niczym nowym, mam co prawda dwie rzeczy do opisania(nie wspominając o dziesiątkach takich do zrobienia), ale nie mam na to czasu ani koncentracji. Moje RL jest w tym momencie nieco brutalne, jak je uporządkuje to zacznę posyłać dalsze dziwadła. A ze mimo wszystko świeżbi mnie wpis na bloga to puszczę coś starego. Był to prezent na urodzinowy, poprzednim prezentem dla tej osoby była maskotka biały kotek na poduszce. No to teraz postanowiłam ze będzie  poduszka, ale jakże to tak bez kota by była, wiec jest kocia poduszka.
Aplikacja z kolorowych flauszów na grubym lnie w kolorze szaro zielonkawym, poduszka w środku zakupiona w Ikei. Wzór narysowałam na kartonie, mój małżonek wziął i go wyciął, ja zrobiłam aplikacje, on zszył poduszkę.
I wyszedł nam taki kotek 

Używa się dobrze, kot solenizantki czuje się nim usatysfakcjonowany.

2012/09/06

Myszostwór

Ta mysz mi tak troszkę nie wyszła, gdzieś po drodze zgubiłam zadowolenie z niej. Miałam w życiu parę takich rzeczy w które włożyłam dużo pracy i sporo serca a potem się okazało że nie załapały. W większości wypadków po jakimś czasie znajdowała się osoba która taką rzecz chciała i używała jej z dużym zadowoleniem. Mysz też szybko znalazła właścicielkę i cieszy mnie to niezmiernie. A robiłam ją z myślą o tym że będzie lepiej wyglądała ze skrzydłami. Po prostu wydawało mi się że z tego wykroju wyjdzie ładniejszy myszosmok. Wyszło mi coś mało smoczego bardziej myszatego lekko niezdecydowanego, taki myszostwór.
 Grzbiet, wierzch skrzydeł i uszu, ogon i łebek  wykrojone z szarego flauszu, brzuszek z białego sukna, spód skrzydeł i uszu czerwona flanela, żółta flanela na końcówkę ogona i grzebień.
Najpierw pozszywałam skrzydła i uszy,  przestebnowałam je, potem zszyłam i wypchałam głowę, pozszywałam tułów, zaszyłam go i przyszyłam głowę, przed przyszyciem skrzydeł i wykończeniem stwór wyglądał tak
Następnego dnia po skończeniu go pojechałam do Żurady na turniej łuczniczy z cyklu Ligi południa. Wsadziłam sobie biednego stwora do kieszeni, ze stwierdzeniem ze przyda się do poprawiania humoru, bo w sobotę pogoda nieszczególna była padało i było ogólnie niemiło. I po strzelaniu myszostwór przyczepił się do Agami i już z nią został.  Zdjęcie poniżej pochodzi już od jego nowej właścicielki

A tak na marginesie odkryłam w swoim bajzelku kupione kiedyś igły, które okazały się być genialne w niektórych etapach montażu zabawek.  Poznajcie moja najnowsza miłość
Półokrągłe igły materacowe :D, są genialne przy przyszywaniu pewnych elementów które przy używaniu prostych igieł wymagały niezłej gimnastyki i znajomości dużej ilości brzydkich słów, żeby po każdym wbiciu sobie igły w palec powiedzieć coś oryginalnego.  

2012/09/04

Beton

Znaczy nie beton budowlany tylko Człowiek-Beton (mam nadzieje że nie wychynie mi gdzieś spod zdjęcia i nie będzie nic tłumaczył). Zrobiony z powodów ambicjonalnych, takie zadanie sobie wymyśliłam, zrobić go tak żeby wyglądał mniej więcej jak w komiksie. A że w komiksie wygląda nieco różnie to trzeba było dokonać wyboru który nam się podoba. A tak dla porządku Człowiek-Beton jest jednym z bohaterów  KOPSa. A że dzieło Katera nieco mnie zmotłachało (jaka się czyta coś takiego ciurkiem w jedne dzień) to uznałam ze mu się należy. Beton jest humanoidalny, co stanowiło główną część wyzwania, okazało się jednak że równie wielkim wyzwaniem były jego buty.  Kosztowały mnie sporo pracy, oraz konsultacji z paroma wykrojami na lalki tego typu. Udało mi się z czego jestem bardzo zadowolona. Tak wiec Beton w formie papierowego wykroju wyglądał tak 
Po dobraniu tkanin i wycięciu wyglądało to tak
Ręce (5) i "głowa" (1 i 3) skrojone z szarego flauszu, buciki (6) z szaro niebieskiego flauszu, podeszwa butów (5) i spodnie (2 i 4) z sukna, podeszwa z białego spodnie z błękitnego, pasek i klamra do paska wykrojone bez papierowych kształtek, pasek z ciemno szarego flauszu, klamra z żółtego.
W przypadku tej zabawki montaż zaczynamy od butów. Zszywamy je wypychamy i zaszywamy otwór do wypchania. Potem zszywamy tułów, pamiętając o zaszewce z przodu spodni. Zszywamy dół z górą, pozostawiając w tym miejscu otwór w celu wypchania (w tym egzemplarzu otwór do wypychania był na głowie, co jest pomysłem niefortunnym). Przy zszywaniu tułowia nie zaszywa się nogawek w spodniach, przypina się je potem i przyszywa do butów. Po zszyciu tych elementów ze sobą można zszyć i wypchać ręce, przyszywamy je do tułowia. Przyszywamy pasek i kawałek materiału będący klamrą. Następnie wydłubujemy z dna koszyka z włóczkami muliny i kończymy Człowieka-Betona haftując mu oczy (dodatkowo w oczach użyte są pojedyncze czarne koraliki), usta i zapiętki w butach i symbol na klamrze paska, z muliny robimy również sznurowadła.
Beton po tych wszystkich zabiegach wygląda tak
 I tak
Mam nadzieje że się będzie podobał

2012/09/02

Smokomysz

Zostałam niecnie podpuszczona. Wcale nie zamierzałam jej wymyślać. A wszystko przez moją znajomą i męża. Znajoma dysponuje córką, którą określa mianem Smoka, do niej samej mówi Myszo. No i mój mąż kochany zapytał ją jak to wreszcie z młodą jest. I koleżanka zadecydował że jest to myszosmok. A że ja mam ostatnio fazę faceta z młotkiem (człowiekowi z młotkiem wszystko wydaje się gwoździem, gwoli przypomnienia) i wszędzie  bym tylko pluszaki szyła i wypychała. Więc myszosmok właściwie wyskoczył mi z głowy sam.
wykrój na mysz jest prosty (no dobra nie aż tak prosty). Uznałam że żeby mysz wyglądała smoczo musi mieć skrzydła i ogon (ja wiem że myszy maja ogony, ale tu chodzi o ogon kojarzący się ze smokiem). Ogon zresztą został mi na deser, resztę wykroiłam że tak powiem na raz.
Brzuszek (1) wykrojony z białego sukna.
Boczki (3) i grzbiet (2) ogon (6), zewnętrzna warstwa skrzydeł (4) i uszu (5) wykrojone zostały z brązowego flauszu. Wnętrze uszu wykrojone z pomarańczowego flauszu, wnętrze skrzydeł z czerwonej tkaniny wełnianej.
Jak widać na załączonym obrazku najpierw zszyłam uszy i skrzydła, następnie przestebnowałam je, bawełnianą nicią do haftu. Następnie zszyłam ze sobą jedne z boczków i grzbiet wszywając uszy i skrzydło we właściwe miejsce (skrzydło wszywałam trzy razy bo się pomyliłam, najpierw wszyłam nie złożone a w drugim rzucie odwrotnie niż trzeba było). Następnie przyszyłam drugi boczek, również wszywając skrzydło i ucho (tym razem prawie bez błędu). Doszyłam brzuszek, przewlekłam na prawą stronę i okazało się że uszy są wszyte nie symetrycznie, jedno bliżej skrzydła niż drugie. Wywlekłam wiec głowę z uszami z powrotem na lewą stronę i poprawiłam wszycie tego ucha. Potem zrobiłam ogonek, doszyłam płomyczek. Wypchałam myszę i zaszyłam wszywając ogon.
I w efekcie otrzymałam takie cuś (jeszcze w trakcie szycia wymyśliłam dwie inne myszy). Oczka i nosek z dobranych koralików.

2012/08/28

Kobieta Ślimak

Dobra przyznaje się bez bicia, poniosło mnie troszkę. Nieco minęłam się ze zdrowym rozsądkiem już w momencie kiedy to wymyśliłam, ale podobno Wiewiurki tak mają ze jak sobie coś ubzdurają to koniec. Obiecywałam ze pokaże cały proces twórczy, którą to obietnice spełniam niniejszym.

Na początku był pomysł. A pomysł wziął się stąd. Komiks lubię. Więc zrobienie wypchanej kobiety ślimaka z okładki ślimaczych opowieści jakoś tak przyszło mi do głowy samo. Mój małżonek złośliwiec jeden zamiast coś powiedzieć o mojej poczytalności zaczął mnie poduszczać (został za to okrutnie ukarany).
Następny etap to praca koncepcyjna nad wykrojem (dokładnie tak samo wyglądało przygotowanie wykroju na duże białe króliczki). Wymyślam jak coś powinno wyglądać w przestrzeni, czasem pomagam sobie wizytą w jakimś sklepie z zabawkami, czasem zajrzeniem na strony osób które robią takie rzeczy, bądź do sklepów internetowych, zwykle wynikiem takiego myślenia jest coś takiego jak na zdjęciach poniżej

Na tym etapie przy bardziej skomplikowanych zabawkach mam już częściowo rozrysowane jakiej wielkości powinny być. I taki model wycinam i zszywam i testowo wypycham. Ślimak sam w sobie był dosyć łatwym wykrojem wiec nie potrzebowałam robić modelu wielkość naturalnej. Komplikacje pojawiły się przy gałkach ocznych, tu musiałam pokombinować, zszywałam je trzy razy i dopiero za czwartym doszłam do kształtu jaki mieć powinny. Po koncepcji i obejrzeniu jak się kształtuje dany element po wypchaniu rysuję wykrój. A wykrój na elementy ślimaka wyglądał tak:


  Następnym etapem jest wykrojenie z materiału i z tego etapu nie ma zdjęć. zapomniałam se i tyle. Część o numerze 1 wycinamy dwa razy, tak samo jak części o numerach 2,4,6,7. Część o numerze 3 wykrawamy raz a cześć o numerze 5 osiem razy.
Po wykrojeniu zaczynam zszywać. Zszywamy dwie 2 i 3 ze sobą zostawiając otwór na przewleczenie na prawą stronę i wypchanie, najlepiej wybrać miejsce w które przyszyjemy potem skorupę. Zszywamy skorup (1) przewlekamy wypychamy  przepikowujemy w spiralkę i następuje chwila konsternacji, skorupa jest zbyt wątła, za mała. Trzeba było skroić jeszcze raz boczki i wszyć pasek rozszerzający (w tym wypadku dwu i pól centymetrowy prostokąt), w tym egzemplarzu się nie zwęża to już widzę że jeśli będę robiła kolejnego ślimaka pasek będzie się zwężał, wtedy skorupa będzie wyglądała lepiej. Źle zszyta skorupa czeka na doszycie reszty i zostanie łodzikiem. Nową skorupę przepikował (w ramach mojej zemsty na nim) mój małżonek. Część będąca ujściem zostaje nie zszyta, a końcówkę jeszcze dopychać żeby ładnie się rozszerzała. Następnym etapem było zszycie gałek ocznych, z czterech (5) kawałków. Po zszyciu i wypchaniu należy gałki przyszyć do antenek, wykonanych z rulonika wykonanego z części nr 4, przez środek rulonika przeprowadzamy drucik. Antenki muszą być przyszyte do ślimaka, drucik który zapewni nam zginalność antenek (i to że będą one stały pionowo) zginamy na kształt litery U wkładamy w jedną antenkę (przed przyszyciem oka), przebijamy przez materiał w głowie i przebijamy jeszcze raz żeby wyszedł drugą antenką. Drut musi być troszkę dłuższy niż antenki i przestrzeń w głowie którą zajmuje, na wystające z ruloników kawałki drucika nabijamy oczy. Zanim zaczniemy przyszywać oczy do antenek musimy wypchać tułów. Jak to zrobimy przyszywamy oczka i wypchaną i przepikowaną skorupę. Bierzemy teraz części 6 i 7 i naszywamy na oczy jako tęczówkę i źrenicę (6 są z niebieskiej tkaniny 7 z czarnej), do tego wycinamy usta i przyszywamy. Rzęsy zostały wyhaftowane.  
W rezultacie otrzymujemy takie coś


Uszyty z białego sukna wypchany wypychaczem kołdrowym i włókniną ocieplającą. Długość około 25 cm wysokość około 15 cm.
A teraz jeszcze rzut oka na szczegóły

Miejmy nadzieje że Ilona będzie zadowolona z swojego ślimaka.



2012/08/27

Nie miała baba kłopotu

Nie miała bab kłopotu to se logo wyrysowała. I musiała podmienić wszystkie ilustracje na blogu. Cóż niektórzy twierdzą że robota kocha głupiego. Za chwilę puszcze pewnie wpis o którejś z najnowszych zabawek. Takie troszkę pełniejsze posty tym razem, z opowieścią jak to Wiewiurki wpadają na pomysły i jak jej realizują. Mam trzy zabawki do wyboru więc będzie o czym pisać.

2012/08/16

OOOOO...wca

Ano owca. Zrobiona na szydełku z białego moheru i różowej  bawełny, oczy haftowane, w nóżkach zapałki dla usztywnienia. Wypchana nie pamiętam czym (zdaje się ze runo już miałam). Oddana jednemu z licznych znajomych którzy mają ksywkę Smok.

Dzieło stare z którego nieodmiennie jestem dumna, bo szydełko zawsze sprawiało mi pewne kłopoty. O ile dzianinę na drutach jakoś tam sobie rozpracowuje i rozumiem z opisu o tyle szydełko mi staje okoniem. A tu zrobione niejako z ręki bez opisu i zadziałało.