Strony

2012/06/19

Problem z mężem


Mąż mi się połamał, tak niezbyt groźnie ale go zagipsowali. No i powstał problem

Gips jest ciężki i potrzebny mu jest temblak, najtańszy to fizelinowe coś z paskiem o regulowanej długości. Myślę że szybko zacząłby być bardzo paskudny, dodatkowo regulacja była na rzepa, myślę że przy jego aktywności szybko by ją załatwił. Wiec siadłam i rozwiązałam go w 20 minut

Kawałek tkaniny wiskozowo-lnianej (cienka wzięta podwójnie), pasek z torby (dawno rozpadniętej) z możliwością regulacji długości, dwa plastikowe szpeje do przyczepienia paska, i tyle. Tak wygląda na delikwencie

Zadowolony jest , Temblak jest heavy duty. Problem więc został rozwiązany.  

2012/05/30

Dziwne zamówienia

W sumie nie tyle dziwne zamówienia ile dziwne pomysły. Dwie z trzech maskotek są bowiem zrobione na prezent. Dopiero trzecia jest właśnie takim dziwnym zamówieniem. Mam jeszcze jedno dziwne zamówienie, ale o nim napisze jak wykonam.
Wiec lecimy różowy króliczek z toporem rzeźnickim specjalnie na prezent urodzinowy. Flausz wypchany runem, koralikowe oczy.
Biały króliczek na prezent dla znajomej z problemami rodzinnymi, taki mały pocieszacz pasujący do jej charakteru. Sukno + flausz wypchane runem.
No i ostatni podwójny pluszak, zamówienie na walentynki prezent dla męża przyjaciółki.Flausz, sukno, oczy haftowane, wypchane runem.




2012/05/28

Kieszeniowe rozwiązanie kwestii bajzlu


Miałam bajzel w samochodzie. Między innymi dlatego, że welurowa tapicerka nie ma na tyłach przednich siedzeń siatkowych kieszeni, w które można upchnąć atlas, butelkę wody mineralnej czy kamizelkę odblaskową. Pomyślałam więc o podobnym rozwiązaniu jak kieszenie na buty. O ile jednak kieszenie na buty nie wymagały właściwie żadnego projektowania poza zmierzeniem szerokości i długości dostępnego miejsca o tyle kieszenie do samochodu wymagały więcej pracy. Zaczęłam od obejrzenia rozwiązań na kilku blogach i portalach typu "Howto...." najlepiej przemówiła do mnie Mayflay. Jest praktyczny schludny i ma estetycznie rozwiązaną sprawę przyczepiania do siedzeń. Jako że każdy taki kieszeniowiec musi być zaprojektowany pod konkretny samochód tak wielkością jak ilością i typem kieszeni, postanowiłam nie skanować swojego projektu. Będzie za to przepis jak zrobić własny.
1 mierzymy tył siedzenia w samochodzie - pamiętać należy żeby organizer nie był za długi bo wtedy kieszenie będą przeszkadzały pasażerom.
2 mierzymy odstęp miedzy środkami prętów na których osadzone są zagłówki,
3 dobrze jest sprawdzić jakiej długości tasiemki będą potrzebne do przywiązania w dole siedzenia
Po zdjęciu miary projektujemy kieszenie, ich wielkość i rozmieszenie. Ja zrobiłam podwójna kieszeń dolna do przechowywania atlasu i papierowych map, a jednocześnie na napoje i kanapki dla pasażerów. Oba egzemplarze maja małe kieszonki do wkładania w nie długopisów, ten po stronie kierowcy ma szeroką zapinaną kieszonkę na paczkę chustek do nosa, zaś ten na siedzeniu pasażera dużą kieszeń na skrobaczki do szyb. Żeby zmieścić mój atlas drogowy, musiałam przedłużyć zapięcie kieszeni.
Następnym etapem jest dobranie materiału. Polecane są głownie grube nieelastyczne tkaniny, choć któryś z poradników polecał cienki nylon albo cordurę jako odporne na przecieranie. Uznałam że wykorzystanie naturalnej tkaniny ułatwi mi utrzymanie kieszeniowca w czystości, wybrałam więc  drukowaną w paski bawełnę. Jako że ten materiał jest dosyć cienki, każdy element dostał białą bawełnianą (duże kieszenie różową) podszewkę. Same organizery zszyte są z trzech warstw bawełny (dwie pasiaste z białą włożoną w środek). W części w której wybite są dziurki do zawieszania wszyta jest jeszcze dodatkowa warstwa grubej bawełny, typu namiotowego. Dziurki wybite dziurkaczem do skóry i obszyte szwem guzikowym. Kieszenie zapinane są na guziki. Wiązanie do siedzeń to wąska taśma bawełniana.
 

2012/05/10

Spóźnione kwietniowe

 Były święta pobyły i przestały. A potem trochę roboty było za dużo wiec post który miał się pojawić tuż po świętach i być częściowo o świętach będzie spóźniony. Jascur zamówiony przez moją rodzicielkę został wykonany. Na razie siedzi u mnie więc mogłam chama sfotografować, ma 30 cm długości i 31 centymetrów rozpiętości łap, wypchany cudnym wypchaniem kupionym w sklepie przy ul. Dietla.
A to poniżej to pierwszy wypadek babki drożdżowej która mi wyszła jako babka a nie jako placek, piękna wyrośnięta i w ogóle. Smaczna była. Zrobiona z przepisu w "Kuchni polskiej" więc nic tajemniczego.  

2012/04/06

Wielkanocnie

Tak z okazji Wielkanocy.

5 centymetrów wzrostu uszyty z flauszu i sukna oczka z sukna z źrenicami z koralików. Wypchany runem.

2012/03/30

Przydatne

Dziś będzie o dwóch rzeczach może, niezbyt pięknych ale piekielnie przydatnych, z czego jedna z nich występuje w wielu sztukach. Jedna z nich powstałą w wyniku ciągłego potykania się o buty. Nie mam może kolekcji butów ale parę sztuk posiadam, przedpokój mamy w mieszkaniu mały i niezbyt wygodny, miejsce na normalną szafkę na buty nie bardzo jest. Mamy natomiast rury od CO w przedpokoju. Uszyłam wiec wieszaną na rurze tekstylna szafkę na buty.


Ma cztery kieszenie i idealnie spełnia swoje zadanie, mieszcząc moje obuwie i jeszcze parę drobiazgów (małe szczotki od odkurzacza i zapięcie rowerowe). Zrobiona jest z dwóch warstw impregnowanego bawełnianego brezentu. Na górze w miejscu gdzie przytwierdzona jest do rury ma wszyty w tunel patyk żeby trzymać kształt. Kieszenie wszyte są w taki sposób żeby szwy były w środku. Długość całości 105 cm, szerokość 26 cm, kieszenie długości od 26 cm do 24 cm szyte z zakładką co daje im większą pojemność.

Druga rzecz to ta która występuje w kilku sztukach. Oto woreczki na ładowarki.
 
Mamy w domu kilka sztuk sprzętu wymagającego ładowania, ładowarki i kable wieczne walały się po mieszkaniu i był problem z ich uporządkowaniem. Tak więc ta sama impregnowana bawełna co na półeczkę na buty posłużyła do uszycia woreczków na ładowarki. Każdy woreczek ma tunel w który wciągnięty jest sznureczek pleciony kupiony kiedyś w CASTO, nie wiem do czego miał być ale tu działa dobrze (sznurówka też będzie dobra). Każdy woreczek jest ozdobiony jakimś maszynowym szwem, który miał ułatwiać odróżnianie ich od siebie, ale udało mi się w miedzy czasie znaleźć pisak do tkaniny wiec ozdoby nie są niezbędne. Woreczki mają długość 24 cm szerokość 14 cm tunel na sznurowanie ma półtora centymetra.

2012/03/27

Powinno być na początku

O tych dwóch panach powinnam opowiedzieć w drugim poście, ale jakoś mi tak umknęli . Zresztą jak przystało na króliki. Pierwszy był ten w czerwonej kamizelce zamówiony jako część kostiumu na cosplay z gry "American McGee Alice" wykrój oparty jest na zabawce pojawiającej się w intrze do gry. Grę bardzo lubię więc byłam zadowolona z zamówienia. Ciężko było opracować wzór (ale nie ma to jak mąż do niecnego wykorzystania), ale się udało, króliczek wyszedł cudny. I wtedy znajoma zamówiła dla bratanka drugiego, od tego do kostiumu różnił się tym że miał być przystosowany dla małego dziecka i przypominać hobbita. Zdaje się ze drugie spełnia w 100%. Zaś z pierwszego powodu ma nos i oczy aplikowane z kawałków tkaniny a nie z guzików i wypchany był nie naturalnym runem a wypchaniem kołdrowym (ułatwia pranie). Oba uszyte z polaru, w kolorze prawie białym. Szyte maszynowo (mąż szył), kamizelki i grzybki z sukna, torba z lnu, łańcuszek do jedynego pierścienia zrobiony na szydełku. No i hobbici królik grubszym jest (jego zdjęcie nie jest mojego autorstwa autorka wyraziła zgodę na jego wykorzystanie.)